Skarb Modrowa

Odwiedzin
Dodano: 18 maja, 2021
Autor: Eugeniusz Cherek

Nugut, Nigut Nygut

Wieś Bolesławowo leżąca koło Skarszew została nazwana na cześć Bolesława Bieruta. Dziwne, ale dzisiaj nie zachodzi potrzeba zmiany tej nazwy, gdyż w naszej bogatej historii Bolesławów nie brakowało. Można się powołać na Chrobrego, albo co bardziej pasuje na Krzywoustego. W historycznych czasach miejscowość nosiła nazwę Nugut, Nigut Nygut. Od końca XIX wieku do 1945 roku miejscowość nosi nazwę Modrowo. Pochodząca od nazwiska właściciela majątku.

Rodzina Modrow

W 1880 roku Georg Modrow wraz z żoną Gertrudą zakupił majątek ziemski w dzisiejszym Bolesławowie i tu wybudował okazały pałac. Brat Georga zakupił majątek w pobliskim Bączku. W okresie międzywojennym mieszkało tutaj już drugie pokolenie Modrowów. W Bolesławowie Werner Modrow w Bączku Ernst Ginter Modrow. Winter i Ernst byli kuzynami. Werner uchodził za wzorowego gospodarza, dobrego organizatora, specjalizującego się w produkcji mleka, zbóż i produkcji gorzelnianej. Dzięki zabiegom familii Modrow linia kolejowa Starogard Skarszewy nie ominęła Bolesławowa i Bączka. Werner należał do loży masońskiej, już przed wojną krążyły pogłoski o niebywałych, nadprzyrodzonych, wręcz czarnoksięskich jego umiejętnościach. Jedna z nich mówiła o miejscowym złodziejaszku, który wkradł się do parku, a na widok Wernera znieruchomiał. Wernera podejrzewano o zdolności unieruchamiani i przesuwania przedmiotów. W pałacu odbywały się liczne imprezy w których uczestniczyli niemieccy właściciele okolicznych majątków. Goszczono uczestników wielu polowań. Dyskutowano o interesach gospodarczych, polityce. Z większym zainteresowanie zaczęto dyskutować po 1933 roku, gdy do władzy doszedł Adolf Hitler. Proces faszyzacji szczególnie widoczny był w Bączku. Ernst wstąpił do NSDAP w Kościerzynie, po wojnie oskarżono go o współudział w mordach na ludności gminy Skarszewy. Ernst uciekł do Niemiec. Od odpowiedzialności uratowało go samobójstwo, które popełnił w 1948 roku.

Oskarżenia o ludobójstwo

Oskarżano o ludobójczą działalność także Wernera, określając go nawet szefa V kolumny na Pomorzu. Prawdy tej nigdy nie dowiedziono. Tuż przed wkroczeniem Armii Czerwonej do Bolesławowa, Modrow zdecydował się na samodzielne rozwiązanie swoich wewnętrznych wyrzutów sumienia. Miał dwóch synów i córkę. Starszy syn zginął na froncie wschodnim. Pełnoletnia córka Marie-Luise w styczniu 1945 roku opuściła rodziców i udała się z wujkiem Ernstem do Niemiec. Werner 6 marca 1945 roku podjął szaloną decyzję.

Tragiczny Finał

W jednym z salonów dworku, gdzie dzisiaj jest jedna z klas Zespołu Szkół Rolniczych, zastrzelił ulubionego psa, potem żonę, następnie 9 letniego synka Rydgera. Opuścił pałac i na drodze i strzelił sobie w głowę. Pracownicy majątku, przed wkroczeniem radzieckich żołnierzy z honorami pochowali Modrowów w przypałacowym parku. W 1966 roku dokonano ekshumacji i przeniesiono prochy na cmentarz ewangelicki istniejący w Bolesławowie.

Skarb Modrowa

Tragiczny finał rodziny Modrowów wzbudził kolejne ciekawe domysły. Może i legendę o okrytym skarbie Modrowa. Dosyć prawdopodobnym wydaja się być opowiadania pracowników dworu o tym, że tuż przed śmiercią Werner ukrył na terenie przypałacowego parku rodzinne kosztowności w konwiach po mleku. Starsi mieszkańcy po wojnie opowiadali, że w parku w nocy ukazywał się duch Modrowa. Inni mówili, że to nie był duch tylko poszukiwacze ukrytych skarbów. Bolesławowo po wojnie odwiedziła córka Marie-Luisa, która w Niemczech wyszła za mąż za Kurta Nudsena, angielskiego jeńca wojennego. Przyjazd Marie- Luisy był kolejną sensacją, podejrzewano, że przyjechała w poszukiwaniu ukrytych rodzinnych kosztowności i zabrania ich do Niemiec. Być może skarby Modrowa zostały już znalezione, a ten kto je sobie przywłaszczył rozgłaszał takie opowiadania.

Nagrobek Bobbiego

Niebywałą ciekawostka Bolesławowa jest wpis w księdze „Polskich Rekordów i Osobliwości” w dziale pomniki zwierząt umieszczono na pierwszej pozycji kamienny nagrobek konia „Bobbiego”, pochowanego na majątku. Tak uczcił swojego wierzchowca oficer pruski Georg von Modrow, ojciec Wernera. Na froncie koń i jego pan nieraz wzajemnie ratowali sobie życie, aby po zakończeniu pierwszej wojny światowej wrócił do Bolesławowa, gdzie siwek żył do 1925 r.

Tekst i zdjęcia: facebook Eugeniusz Cherek

REKLAMA