Brudna ściana z dziecięcymi bazgrołami, koci żwirek i folia malarska.
Staszek, malarz pokojowy odwiedza często takie pomieszczenia i przywraca im dawny blask. Podczas remontu lubi sobie pogadać.
Pożartować. Nawet, gdy mu smutno.
Staszek lubi ludzi i kocha koty. To teraz. Bo wcześniej nie miał lekko, więc nie lubił nikogo. Ale swoje przeszedł, więc swoje wie. Jego życie po wielu perturbacjach zaczęło wreszcie się układać.
Chętnie mówi o sobie, ale też o tym co za oknem. A tam raczej nieciekawie. Rok 2025 – pikiety, demonstracje przestały być pokojowe. Polak Polakowi tłumaczy swoje “jedynie słuszne” racje wrzaskiem i racą. Polak Obcemu już dawno przestał tłumaczyć. Historia zna takie przypadki, chociaż teraz próbuje je zamalować. Ale Staszek wie, że jak dobrze się poskrobie szpachlą, to ściana pokaże ile warstw było, jak było i co pod spodem.
A ta nagonka na “innego” powoduje, że w Staszku odzywają się demony przeszłości.
Czuje, że musi reagować. Zaryzykuje?
Damian Droszcz w monodramie „Ściana”
