Sobowidz

Zamek Krzyżacki Sobowidz – ruiny

Odwiedzin

Krzyżacka twierdza nad jeziorem

Nad brzegiem spokojnego Jeziora Sobowidzkiego, na porośniętym drzewami półwyspie, kryją się tajemnice dawnego zamku krzyżackiego w Sobowidzu. Dziś pozostałości warowni ukryte są w cieniu opuszczonego XIX-wiecznego pałacu z czerwonej cegły, ale atmosfera miejsca wciąż rozpala wyobraźnię. Mówi się, że nazwa wsi Sobowidz pochodzi od rycerza Sobowita – legendy głoszą, że żył tu w XII wieku i dał początek osadzie. Inna opowieść wspomina legendarnego księcia Subisława, który rzekomo założył tu gród obronny nazwany Suba. Już ten emocjonujący początek zdradza, że Sobowidz skrywa wielowiekowe sekrety. Mało kto wie, że w herbie dawnych właścicieli zamku – rodu Bażyńskich – widniała postać Murzyna. To nietypowe godło miało upamiętniać Jana Bażyńskiego, który wsławił się odwagą w bitwie z Maurami i właśnie za te czyny do herbu dodano egzotyczną figurę. Sobowidz to miejsce, w którym historia miesza się z legendą, a malownicze ruiny nad jeziorem kuszą miłośników odkrywania atrakcji Kociewia.

Historia zamku

Początki

Historia zamku w Sobowidzu sięga czasów średniowiecza. Krzyżacy pojawili się tu po 1309 roku, kiedy zajęli Pomorze Gdańskie, i na miejscu dawnego grodu książąt pomorskich wznieśli pierwszy zamek obronny. Źródła podają różne daty: niektóre wskazują rok 1309 jako początek budowy, inne mówią o drugiej ćwierci XIV wieku. Pewne jest, że około 1357 roku Sobowidz stał się oficjalną siedzibą krzyżackiego wójta, czyli lokalnego zarządcy Zakonu. Warownię ulokowano strategicznie na półwyspie jeziora, tuż obok ważnego traktu handlowego Gdańsk–Starogard. Już w tamtym okresie tętniło tu życie administracyjne – kronikarze odnotowali, że nawet wielcy mistrzowie krzyżaccy zjeżdżali do Sobowidza. Raz do roku odbywały się tu narady dyplomatyczne i sądy, po których dostojnicy urządzali polowania w okolicznych lasach. Z sobowidzkiego zamku wysyłano listy, a nawet nadawano przywileje dla miast w całym państwie krzyżackim. To pokazuje, jak istotnym punktem na mapie Pomorza był niegdyś Sobowidz.

Wizualizacja zamku w oparciu o dostępne opisy – zrobiona z wykorzystaniem AI

Wojny i zniszczenia

Losy zamku nierozerwalnie splatają się z burzliwą historią regionu. Podczas wielkiej wojny polsko-krzyżackiej (1409–1411), na krótko po bitwie pod Grunwaldem, załoga polska zdołała opanować Sobowidz. Triumf ten nie trwał długo – zamek wkrótce wrócił pod panowanie Zakonu. Krzyżacy postanowili umocnić twierdzę, planując przebudowę całości na okazały zamek czteroskrzydłowy na planie kwadratu. Do prac, rozpoczętych w 1418 roku, zaangażowano wybitnego architekta tamtych czasów – Niclausa Fellensteina z Koblencji. Niestety, kolejne konflikty nie ominęły Sobowidza. W lutym 1454 roku, na początku wojny trzynastoletniej, miejscowy wójt krzyżacki (Vogt von Slubitz) poddał zamek wojskom miasta Gdańska. Gdańszczanie, nie mogąc utrzymać twierdzy przed kontratakiem zakonnym, spalili zabudowania zamkowe. Po wojnie, na mocy pokoju toruńskiego w 1466 r., Pomorze wróciło do Polski. W Sobowidzu odbudowano już tylko jeden budynek mieszkalny – skromny dwór, w którym zamieszkał królewski starosta.

Czasy polskie i starostowie

Sobowidz stał się siedzibą starostwa niegrodowego (czyli królewszczyzny zarządzanej przez starostów). Pierwszymi starostami byli przedstawiciele rodu Bażyńskich, zasłużonego pomorskiego rodu rycerskiego. Około 1512 roku wojewoda malborski Jerzy Bażyński – bratanek słynnego Jana Bażyńskiego – podjął próbę odbudowy zamku jako swojej rodowej siedziby. Planom tym sprzeciwili się jednak mieszczanie gdańscy, obawiając się zapewne wzmocnienia królewskiej warowni tak blisko Gdańska. Spór rozstrzygnął król Zygmunt Stary, który pozwolił co prawda Bażyńskiemu odbudować zamek, ale pod warunkiem, że nie powstaną wokół niego żadne fortyfikacje. Ostatecznie więc zamek nie odzyskał dawnej świetności – stał się raczej rezydencją dworską niż twierdzą. W kolejnych dekadach starostwo sobowidzkie często zmieniało dzierżawców. Na liście gospodarzy tych ziem znajdziemy między innymi rodzinę Wejherów (Wejherów), następnie magnata Kaspra Denhoffa, a w XVII wieku gdańskiego patrycjusza Gerharda Proena. Pod koniec XVII wieku majątkiem zarządzali szlachcice Czapscy, zaś ostatnim polskim starostą (do I rozbioru w 1772 r.) był awanturniczy Szymon Tadeusz Kicki, znany z ciągłych sąsiedzkich zatargów.

Upadek i rozbiórka

Wojny szwedzkie okazały się dla Sobowidza katastrofalne. W czasach „potopu” (lata 1655–1660) zamek został poważnie uszkodzony. Co prawda starosta Proen podjął się jego odbudowy po ustaniu walk, ale kolejne dekady przyniosły pożar (ok. 1697 r.) i dalsze zniszczenia podczas wojny północnej na początku XVIII w.. Po wcieleniu tych terenów do Prus w 1772 roku, dawna królewszczyzna przeszła na własność skarbu pruskiego. Opuszczone zabudowania popadały w ruinę – zamek stopniowo tracił swe znaczenie i ulegał degradacji. Około połowy XIX wieku pozostałości średniowiecznej warowni zostały całkowicie rozebrane, a ocalałe cegły zapewne posłużyły jako budulec w okolicy. Na miejscu zamku wzniesiono w XIX w. okazały gmach folwarczny z czerwonej cegły – pełniący funkcję pałacu/dworu w majątku ziemskim. Ten budynek, częściowo przebudowany na początku XX wieku, stoi do dziś i dominując w krajobrazie półwyspu przypomina o minionej świetności Sobowidza.

Badania archeologiczne i znaleziska

Co ciekawe, ziemia sobowidzka kryje ślady osadnictwa o wiele starsze niż sam zamek. Podczas budowy cukrowni w XIX wieku odkryto tu cmentarzysko datowane aż na VII–IV wiek p.n.e. – m.in. groby skrzynkowe pod kurhanami. W pobliskim folwarku Rościszewko znaleziono nawet rzymską monetę z wizerunkiem cesarza Kommodusa (II w. n.e.). Te odkrycia świadczą o ciągłości osadnictwa od pradziejów po średniowiecze. Jeśli chodzi o sam zamek, do dziś zachowały się jedynie gotyckie piwnice, zarys fosy oraz fragment muru oporowego (skarpy) otaczającego ongiś półwysep. Ruiny te zostały zinwentaryzowane już w XIX wieku przez badacza Johanna Heise, ale do teraz nie doczekały się pełnych, nowożytnych wykopalisk. Specjaliści podkreślają, że Sobowidz wymaga dalszych badań terenowych i archiwalnych, bo nasza wiedza o układzie zamku opiera się głównie na starych przekazach. W 1996 roku relikty zamkowe oficjalnie wpisano do rejestru zabytków, co daje nadzieję na ich ochronę i może kiedyś – lepsze poznanie. Każdy krok po tym terenie to więc dosłownie stąpanie po historii, pod którą mogą skrywać się kolejne, nieodkryte jeszcze skarby przeszłości.

Okolica i położenie

Sobowidz położony jest na skraju malowniczego Pojezierza Starogardzkiego, około 30 km na południe od Gdańska, w sercu krainy Kociewie. Zamek usytuowano kiedyś na niewielkim półwyspie głęboko wcinającym się w Jezioro Sobowidzkie. Dziś to miejsce wciąż zachwyca krajobrazem – wody jeziora opływają półwysep z trzech stron, tworząc naturalną fosę, a w szczcinach przy brzegu przysiadają dzikie ptaki. Teren dawnego zamku porasta stary park dworski z okazałymi drzewami pamiętającymi zapewne czasy, gdy majątek tętnił życiem ziemiańskim. Wiosną młode listowie odbija się w tafli jeziora, a jesienią złote liście nadają ruinom baśniowego uroku. Samo jezioro jest spokojne i niezbyt duże – idealne na krótką wycieczkę brzegiem lub piknik z widokiem na wodę.

Najbliższa okolica Sobowidza to spokojne, rolnicze tereny o pagórkowatym ukształtowaniu terenu. W panoramie wsi wyróżnia się neogotycki kościół pw. Przemienienia Pańskiego, pierwotnie zbudowany w XVIII w. jako świątynia ewangelicka (pamiątka po osadnikach sprowadzonych tu pod koniec XVIII wieku). Przy drodze do Trąbek Wielkich można dostrzec zabudowania dawnego folwarku i cukrowni – to właśnie one rozbudowano w XIX stuleciu, stawiając obecny ceglany pałac. Choć lata świetności dawno minęły, wciąż można wyobrazić sobie gwar, jaki panował tu gdy działała cukrownia i młyn parowy. Dla miłośników przyrody także znajdzie się atrakcja: z Sobowidza blisko jest do rezerwatu Bursztynowa Góra koło wsi Łódź – dawnej kopalni bursztynu, oraz nad Jezioro Przywidzkie, jedno z większych w okolicy, oferujące kąpielisko i wypożyczalnię sprzętu wodnego. Sam Sobowidz leży przy historycznym trakcie łączącym Gdańsk ze Starogardem Gdańskim, więc planując objazd po okolicy można łatwo wpleść tę miejscowość w trasę. Otaczające Sobowidz pola i lasy są typowe dla Kociewia, stanowiąc spokojniejszą alternatywę dla zatłoczonych szlaków turystycznych Pomorza. To idealny przystanek, by poczuć sielski klimat regionu i odkryć mniej znane zabytki pomorskie.

Zwiedzanie

Należy pamiętać, że teren zamku/pałacu jest własnością prywatną. Obecnie budynek stoi opuszczony i niszczeje, otoczony jest jednak ogólnie dostępnym terenem parkowym. Można podejść do ruin od strony jeziora – prowadzą tam wydeptane ścieżki przez park. Brak infrastruktury turystycznej (tablic informacyjnych czy zabezpieczeń), dlatego zwiedzanie odbywa się na własną odpowiedzialność. Ruiny piwnic i fragmenty murów są częściowo zasypane ziemią i porośnięte roślinnością, należy więc zachować ostrożność, zwłaszcza przy chodzeniu po nierównym terenie. Wstęp na zewnątrz jest wolny; nie ma formalnych godzin otwarcia, gdyż to nie muzeum, a dziki zabytek. Stan zachowania: Jak na kilkusetletnią historię przystało, do dziś dotrwały tylko fragmenty średniowiecznej struktury – głównie podziemne piwnice o sklepionych cegłą stropach oraz zarys dawnej fosy. Widoczny nad ziemią gmach to wspomniany pałac z XIX w., który sam w sobie jest ciekawym zabytkiem architektury rezydencjonalnej (choć w złym stanie technicznym). Fasada pałacu zdobiona jest ceramicznymi detalami o motywach rolniczych – można dostrzec płaskorzeźby przedstawiające kosy, cepy, czy grabie, a nawet tajemniczą głowę mężczyzny w ornamentowanym kręgu. Nad zamurowanym obecnie głównym wejściem zachował się wykuty w piaskowcu herb Gdańska, przypominający czasy, gdy Gdańsk sprawował pieczę nad tymi ziemiami. Niestety budynek od lat 90. XX w. stoi pusty – pozbawiony opieki systematycznie popada w ruinę (stan obiektu oficjalnie określa się jako niszczejący). Mimo to, nawet w takim stanie zabytek robi wrażenie i jest czytelnym świadectwem dawnej architektury. Miłośnicy zabytków mają nadzieję, że kiedyś znajdzie się inwestor gotów tchnąć w to miejsce nowe życie. Na razie jednak Sobowidz czeka na lepsze czasy, pozostając ukrytym skarbem dla wtajemniczonych podróżników.

Ciekawostki i legendy z Sobowidza

Z Sobowidzem związanych jest wiele opowieści, które przez lata krążyły wśród mieszkańców. Jedna z nich mówi o tajnym tunelu prowadzącym spod zamku na drugi brzeg jeziora. Inna legenda opowiada o skarbach ukrytych w zamkowych piwnicach, których nigdy nie odnaleziono po spaleniu warowni.

Ciekawostką jest również herb Bażyńskich z wizerunkiem czarnoskórego wojownika – rzadko spotykany symbol w pomorskiej heraldyce. Według przekazów miał on upamiętniać odwagę jednego z członków rodu podczas wypraw wojennych poza Europę.

Miejscowi opowiadają też, że nocami nad jeziorem można usłyszeć odgłosy dawnych polowań i stukot końskich kopyt. Czy to tylko gra wyobraźni? Trudno powiedzieć, ale klimat miejsca sprzyja takim historiom.

Źródła

int(26427)